Pogoda w niedzielę była jak marzenie i aż okna krzyczały na mnie: Wyjdź z domu! Ale jak tu się zerwać rano z ciepłego łóżka, kiedy termometr przed oczami pokazuje -18,5 stopni! Brrrrrrr.

Słońce świeciło na całego i jak tylko doszło do -15, wyskoczyłem z domu. Kierunek jezioro Pławniowice, nie daleko od Gliwic.
Tafla zamarzniętego jeziora biała i równa jak stół aż po horyzont.

Pod stopami, w miejscach nie pokrytych śniegiem zalegały kryształki lodu.
Wokół zarośla pokryte grubą warstwą zmrożonego śniegu.
Zimowy krajobraz przy brzegach jeziora.

Nieodłącznym elementem jeziora są oczywiście jego mieszkańcy - wędkarze. Ciepło ubrani, z odpowiednim sprzętem, czekają na nieostrożną rybę.
Pławniowice mają i innych tajemniczych mieszkańców. Ale ci pojawiają się nocą, a rano można ich rozpoznać, tylko po pozostawionych śladach.
Pławniowice to raj dla jeżdżących na łyżwach. Tafle jeziora pokrywają małe lodowiska “prywatne”,

większe, z zawijasami, uliczkami i wysepkami,

lub całkiem profesjonalne, wylane wodą, z idealnie gładką taflą.

A te dziwne figury i piruety, to ślady łyżew tych, którym nie chciało się odśnieżać, tylko jeździli gdzie oczy poniosą.

Przepływający przez wieś Pławniowice, całkowicie zamarznięty Kanał Gliwicki.
Lodowe jezioro. Nie przegap takich okazji!











Też ostatnio wybrałem się nad pobliskie jezioro, żeby zobaczyć “co i jak”, ale widzę, że sporty zimowe górą na Śląsku, w porównaniu do Wielkopolski. Na jeziorze tylko dziewiczy śnieg, gdzieniegdzie “zakłócony” czystą lodową taflą i tropem człowieka
U nas naprawdę była masa ludzi. Świeciło słońce i poprzyjeżdżali całymi rodzinami. Spacerowali, robili zdjęcia, w każdych oczach było widać zachwyt, tak pięknie było.
Widać obchodzenie jezior jest również popularne w innych regionach Polski - http://blog.szymanskich.net/?p=1809
no nie!!! to nie oblodzenie. To LUSTRO!!!! piękne zdjęcie na pięknym jeziorze. Gratuluję!