Podróż samochodem o tej porze roku, to prawdziwa radość. Już sam dojazd w Góry Sowie dostarcza mnóstwo pozytywnych wrażeń.
Czytaj dalej … ‘Złota polska jesień w Górach Sowich’
Podobne tematy:drzewa, Góry Sowie, las, SudetyJacek Krywult
Podróż samochodem o tej porze roku, to prawdziwa radość. Już sam dojazd w Góry Sowie dostarcza mnóstwo pozytywnych wrażeń.
Czytaj dalej … ‘Złota polska jesień w Górach Sowich’
Podobne tematy:drzewa, Góry Sowie, las, SudetyGóry Sowie nie są ani specjalnie wielkie, ani niedostępne. I dzięki temu właśnie, stanowią doskonały cel wycieczek na każdą porę roku. Nadają się i na spacer, i na rower, i na znowu coraz bardziej popularne narciarstwo śladowe.
Szlak na Wielką Sowę w jesienno-zimowej aurze. No w zasadzie, to powinien być jeszcze w jesiennej, ale tegoroczne, szybkie opady śniegu dokonały w przyrodzie wiele zamieszania.
Czytaj dalej … ‘Szlak na Wielką Sowę’
Podobne tematy:drzewa, Góry Sowie, SudetyGóry Sowie są bardzo stare, można w nich znaleźć jedne z najstarszych skał w Polsce, a nawet w Europie!
O wejściu na Wielką Sowę marzyłem od dawna. Na butach, rowerem, biegówkach, obojętnie. Najchętniej trzy razy
Samochód zaparkowałem bez problemów na Przełęczy Sokolej. Wskoczyłem w górskie buciory, kijki do ręki i szybki marsz na Wielką Sowę.
Po 10 minutach minąłem schronisko turystyczne Orzeł i zagłębiłem się w las.
W łatach miękkiego i rozmokłego śniegu noga zapadała się od 5cm do 50cm!
Wokół ogromne zniszczenia w lesie wywołane wichurą i ciężarem spoczywającego śniegu, wszędzie walały się powywracane drzewa i połamane gałęzie.
Schronisko SOWA-EULENBAUDE ma już swoje lata, ale ostatnio przeszło generalny remont. Sam budynek, otoczenie, cisza i spokój zrobiło na mnie bardzo pozytywne wrażenie.
W takim miejscu chętnie bym się zatrzymał na noc.
Z plakatu dowiaduję się o odbywającej się tu niedawno imprezie narciarstwa biegowego. Bieg narciarski o puchar „Sowy”. Świetny pomysł na przyszły sezon!
Wielka Sowa widoczna jest już z daleka za sprawą mocno zniszczonego ekologicznie drzewostanu. Słynna wieża widokowa obchodząca w 2006 roku swoje stu lecie istnienia jeszcze w w remoncie obłożona jest cała rusztowaniem. Obok psująca trochę nastrój druga wysoka, metalowa konstrukcja.
Góry Sowie, zniszczenia i wiatrołomy.

Z mojego krótkiego „rozpoznania” wynika, że tutejsze szlaki aż proszą się o biegówki lub rower. Wielka Sowa i całe okolice Gór Sowich świetnie nadają się do jazdy i widać mnóstwo rowerzystów.
Układ szklaków w Górach Sowich
Do zmierzchu mam jeszcze godzinę czasu, a więc idę w stronę Małej Sowy prosto w zachodzące słońce. Chwilę wyleguję się na łączce podziwiając widoki, po czym wchodzę jeszcze na chwilę w las. Szklak jest zalany wodą i pozagradzany przewróconymi drzewami.
Wracam na Przełęcz Sokolą do samochodu i ruszam z powrotem do domu.
Przez kilkadziesiąt kilometrów towarzyszy mi widok wieży na Ślęży świecącej znad prastarej rzeźby Niedźwiedzicy stojącej na jej szczycie.
W radiu leci czeska przeróbka przeboju Boney M. Rasputin
Zatłoczona autostrada A4 na obu pasach. Rozpoczyna się weekend. I kończy moja „delegacja”.
Link: doskonała strona o Górach Sowich
Wielka Sowa na starej fotografii

Góry Sowie od 60 lat skrywają w swoim wnętrzu nie rozwikłaną aż do teraz tajemnicę. Niemcy w czasie wojny zawzięcie drążyli je rękami kilkunastu tysięcy więźniów budując liczne podziemne korytarze i komory. W jakim celu? Tego nie wie nikt, a przynajmniej się tym nie chwali.
Góra Włodarz kryje największą sztolnię z kompleksu projektu Riese (Olbrzym to kryptonim tego największego projektu górniczo-budowlanego hitlerowskich Niemiec). Cztery wejścia prowadzą do długich na 3000m chodników poprowadzonych częściowo w dwóch poziomach.
Fatalny dojazd krętą żwirową drogą prowadzi mnie na parking podziemnego kompleksu Włodarz, gdzie przyjemni młodzi ludzie w wojskowych strojach oprowadzają turystów po tajemniczych podziemiach. Część trasy znajduje się pod wodą i można ją zwiedzać tylko za pomocą łódki.
Jak się okazuje znalazł się gościu, który wziął w dzierżawę od gminy cały kompleks Włodarz i znalazł sposób na zarabianie pieniędzy poprzez udostępnianie go turystą.
Zwiedzanie wraz z przepłynięciem łódką zajmuje normalnie ponad godzinę, ale ja byłem ostatnim i jedynym zwiedzającym więc udało mi się to zrobić szybciej, przyjemniej, mieć czas na spokojne rozstawienie statywu i nikt nie wchodził mi w kadr.
Minolta A200 spisała się znakomicie. Nie miałem wcześniej okazji robić nią zdjęć w prawie zupełnych ciemnościach i obawiałem się czy dobrze dobiorę ekspozycję i ustawię ostrość, ale okazało się że niepotrzebnie się martwiłem.
Za mistrzostwo świata uważam robienie zdjęć ze statywu z kołyszącej się na falach łódki, ale jak tu nie pstryknąć ogromnej, zalanej komory Włodarza.
Na koniec podwiozłem mojego przewodnika do pobliskiego Walimia. Rozmawiając z „miejscowym” można się dowiedzieć naprawdę ciekawych rzeczy. A oto zdjęcie niegdysiejszego głównego źródła utrzymania setek mieszkańców pobliskiego Walimia i Rzeczki.
Podobne tematy:Góry Sowie, Sudety, zabytkiWykorzystując delegację do Świdnicy wyskoczyłem w Góry Sowie.
Zamek Grodno wznosi się nad jeziorem Bystrzyckim w Zagórzu Śląskim. Zbudowali go Piastowie aby strzegł granicy z Czechami. Jak prawie wszystkie zamki w Polsce został poważnie zniszczony przez Szwedów.
Od jeziora bystrzyckiego prowadziła do niego ścieżka, którą nazwałem „aleją żab”. Była ich tam taka ilość, że nie sposób było postawić nogi, aby coś kumkającego spod niej nie wyskoczyło.
Tutaj znajduje się Panorama z wieży na Góry Sowie

Zamek Grodno na starej widokówce.
W podziemiach spoczywa szkielet miłej pani, z którą jest związana pewna legenda.
W dawnych czasach władca tych ziem miał córkę młodą i piękną. Małgorzata, bo takie było jej imię, osiągnęła już wiek, w którym młoda panna jest gotowa przejąć obowiązki żony i matki. Życzeniem ojca było, aby córka wyszła za mąż, za równego sobie majątkiem i urodzeniem rycerza. Wielu ochotników starało się o rękę Księżniczki, lecz żaden z nich nie spełniał wymogów Księcia. Upływały miesiące. Ojciec nadal nie potrafił znaleźć odpowiedniego kandydata, córka natomiast pogrążała się w smutku.
Aż pewnego razu, na Zamek Grodno przybył młodzieniec. Poddany próbą Księcia wykazał się odwagą, uczciwością i szlachetnością. Posiadał również dobre urodzenie, choć był biednym człowiekiem. Ubóstwo to bardzo zasmuciło Księcia, który był zdania, iż szlachectwo winno iść w parze z bogactwem. Choć młodzi zapłonęli do siebie wielką miłością, ojciec nie wyraził zgody na małżeństwo. Wielka była ich rozpacz, lecz dobrze wiedzieli, że wola ojca pozostanie świętą.
W tym samym czasie do Grodna przyjeżdża właściciel sąsiedniego zamku, człowiek bogaty, jednakże już w wieku podeszłym. Dostojny gość przybył, aby prosić o rękę Małgorzaty i Książę nie odmówił mu tego zaszczytu. Wyznaczono termin ślubu i rozpoczęto przygotowania do jakże ważnej ceremonii.
Nie opodal Zamku odkrywa swe oblicze wysoka i groźna skała, zwana Kruczą. Tam też, wraz ze swoim przyszłym mężem udaje się na spacer Małgorzata. Podczas wspinaczki dziewczyna umyślnie potyka się i tracąc równowagę próbuje znaleźć oparcie w swoim towarzyszu. Chwyciwszy go rękoma, pociąga starca w przepaść przywierając jednocześnie do skały, aby nie podzielić losu własnej ofiary.
Ojciec stojąc na wieży zamkowej obserwuje całe zajście. nakazuje pojmać Księżniczkę i skazuje ją na śmierć w lochu głodowym.
Na środku placu zamkowego oczywiście głęboka studnia, z którą jest związana kolejna legenda.
Podobne tematy:Góry Sowie, Sudety, zabytki, zamekPewnego słonecznego dnia jeden z jeńców wojennych, a pochodził z Turcji, zwrócił się z prośbą do pana zamku: - Panie czy ja, jako twój uniżony sługa i jeniec mogę liczyć, że otrzymam wolność, aby wrócić do swojej ojczyzny?
Po dłuższym zastanowieniu się pan zamku odparł: - O tak! Wolność uzyskasz wtedy, gdy na dziedzińcu zamku wykopiesz studnię, w której będzie woda. Zapewniam ciebie, że słowa dotrzymam. Oprócz wolności dostaniesz pieniądze i konia na podróż do ojczyzny.
Turek skłonił się panu dziękując za obietnicę, którą otrzymał. Ochoczo i żwawo zabrał się do kopania studni. Przerażenie
ogarnęło Turka, gdy pod kilkudziesięcio centymetrową warstwą ziemi ukazała się twarda i lita skała. Marzenia szybkiego powrotu do ojczyzny oddalały się. Pozostała tylko wiara w swoje siły. Przystąpił zatem do kucia skały ostrymi narzędziami. Praca była bardzo trudna i ciężka. Woda pokazała się na dnie studni po dwudziestu latach mozolnej pracy.
Uszczęśliwiony Turek zawiadomił pana, że oto w studni jest długo oczekiwana woda. Pan zamku zgodnie z obietnicą dał Turkowi wolność, pieniądze i konia aby mógł wrócić do swojej ojczyzny.
Najnowsze komentarze