No i niespodziewanie przyszło mi jechać do Kielc. Wyruszyłem w charakterze „obstawy” brata, który dopiero co zrobił prawo jazdy i udawał się w swoją pierwszą długą podróż. Szło mu całkiem dobrze, „kangurków” nie było za dużo, a wyprzedzenie pierwszego traktora podsumowaliśmy głośnym wiwatem
Przed Kroczycami majaczą na horyzoncie Góra Zborów i Zamek Morsko. Cóż, wiosna idzie, pewnikiem szybko w te strony trzeba zajrzeć. Jura Krakowsko-Częstochowska, to tak piękna kraina, że nie było chyba roku, abym tutaj nie przyjechał.
W drodze do Kielc przejeżdżaliśmy przez miejscowość Nagłowice, z której wywodzi się Mikołaj Rej z Nagłowic.
Oryginalny drewniany dworek uległ spaleniu, a w nowo wybudowanym urządzono izbę pamięci, poświęconą polskiemu poecie.
Czy skały są twarde jak „skała”, czy mięciutkie jak ciasto? Będąc w rezerwacie przyrody nieożywionej Ślichowice można samemu zwątpić w to, co całe życie uznawaliśmy za pewnik.
Światowej sławy odsłonięcie fałdowania skał, ilustrowane w każdym podręczniku geologii znajduje się w Rezerwacie Skalnym im. Jana Czarnockiego na Ślichowicach w dzielnicy Kielc.
Dotarłem tam nieprawdopodobnie dziurawą drogą od strony stacji kolejowej Kielce Czarnów, zamiast wygodnym asfaltem od strony osiedla Ślichowice. Trochę siąpiło, ale jak zobaczyłem wnętrze tej dziury w ziemi to z wrażenia przestałem na takie szczegóły zwracać uwagę.
Dawny kamieniołom na dnie wypełniała woda, a na jednej ścianie ukazywała się odkrywka i bardzo interesujące formy tektoniczne.
Każdy słyszał o ruchach skorupy ziemskiej, o fałdowaniu skał osadowych osiadłych płasko na dnie morza. Ale te fałdowania przeważnie kojarzą się nam z drobnymi wygięciami, krzywiznami. A tu proszę! Lita skała pogięta i pofałdowana jak ciasto na makowiec! Wystrzeliwuje pionowo w górę i przewala się na drugą stronę! Doprawdy ogromne to musiały być ciśnienia i naprężenia, że uplastyczniły zdawałoby się twarde i kruche dewońskie wapienie i łupki.
Kielce nocą wyglądają dość interesująco i intrygująco.
Główna ulica Kielc.
Wzgórze katedralne i bazylika katedralna z XII wieku.
Tutaj wystarczy, że odwrócisz się do tyłu i już widzisz Pałac Biskupów Krakowskich, siedzibę muzeum. Mają tutaj kolekcję licznych dzieł sztuki i zrekonstruowane zabytkowe wnętrza. Choć osobiście wolę muzeum lat młodzieńczych Stefana Żeromskiego.
A co to? Czy to UFO wylądowało w centrum miasta, czy też tylko światła takie?
Ufff, wystarczy na dzisiaj. Jutro czeka na mnie Dąb Bartek, Henryk Sienkiewicz, Raj na ziemi (a właściwie pod ziemią) i Wzgórze Chęcińskie.
Najnowsze komentarze