Archiwum tagów dla 'turcja'

Największy błąd Triady

[Turcja: część 16 z 16]

Dzień przed wyjazdem do Turcji Beata zajrzała na jakieś forum i przeczytała mnóstwo krytycznych opinii i wspomnień ludzi, którym coś na wakacjach z TRAIDA nie wyszło. Jedna moja klientka zapytała „Jedzie Pan z TRIADA? Nie boi się Pan ???”.

Na szczęście nic takiego się nam nie stało. Cały wyjazd był prawie wzorowo przygotowany i zorganizowany. I właśnie o tym prawie chciałbym na koniec tej relacji wspomnieć.

Dziwne jest to, że ludzie jadąc na taką imprezę oglądają katalogi, wybierają miasta, hotele, baseny. A przecież to nie jest najważniejsze. Przecież te wszystkie hotele mają plus-minus podobny poziom.

To co jest najważniejsze, to ludzie z którym przychodzi nam spędzać te wakacje! No i wyobraźcie sobie, że po siedmiu dniach objazdówki, zwiedzania, rannego wstawania, telepania się w autobusie, imprezach i dyskotece, w momencie gdy już grupa jest super zgrana, zintegrowana, mówi sobie „na Ty”, zostajesz nagle od tego wszystkiego odcięty i rzucony samotnie (lub małymi grupkami) do jakiegoś hotelu. „Gdzie Oni są” - chciałoby się krzyknąć od razu! Gdzie znajoma para z dyskoteki, gdzie aptekarki, gdzie dendrolog, dziadek i małżeństwo które siedziało obok? „Gdzie Oni są???”

Wyjazd był super i na pewno będziemy go długo wspominać. Jedźcie do Turcji!

Objazdówka po Turcji 7+7

Pierwszy dzień w Azji

Morze, magia szumu fal

Pamukkale

Efez - Pergamon

Troja

Istambuł

Kapadocja

Wieczór turecki

Konya - Muzeum Mevlany

Alanya

Rafting

Jeep Safari

Plaża Kleopatry

Alanya

Największy błąd Triady

Podobne tematy:,

Alanya

[Turcja: część 15 z 16]
Zapraszam do przeczytania całej relacji z Turcji, a także z Grecji.

Alanya, to jedno z najbardziej popularnych miejsc gdzie wypoczywają polscy turyści. Jeżeli popytasz się gdzie, kto był w Turcji, wciąż słychać Alanya, Alanya, Alanya.

Alanya rozrosła się dzięki turystyce w duże miasto. Praktycznie co 10 metrów jest tu kolejna knajpa, butik, czy biuro turystyczne.

Alanya

Tureccy sprzedawcy i kelnerzy są strasznie nachalni. Nie ma tego u nas w Polsce, a tu jest rzeczą całkowicie normalną. Idąc ulicą praktycznie cały czas jesteś zaczepiany słowami „Polaki?, jak się masz?”, „dzień dobry, zapraszam….” pada co chwilę z każdej strony wraz z zaproszeniem do zakupów. Dopiero po tygodniu udało mi się do tego przywyknąć.

W sklepach i restauracjach istnieje ogromy rozrzut cen, np. za herbatę można zapłacić pół lira jak i 1 euro. Za kawę 1 lir lub 2 euro, czyli po przeliczeniu od 2 do 8 złotych. A w sklepach to już w ogóle nie wiadomo co ile kosztuje i ile należy zapłacić.

Nie udało mi się przyzwyczaić do tego całkiem innego podejścia do cen. U nas w Polsce wszędzie jest ona widoczna i stała. A tutaj w jednym sklepie koleżanka kupiła colę za półtora lira, po chwili ja za tą samą colę usłyszałem dwie liry, a po południu było już trzy !!! Turek zrobił wielce zdziwioną minę, że rano płaciłem półtora, „wrong price” - mówi, ale oczywiście „no problem”.

Alanya - port

W drodze na plażę była taka wąska droga jednokierunkowa, na której zresztą rosło drzewo(!!!), auta jeździły owszem po niej normalnie, ale motocykliści (czasami w trójkę) jeżdżą pod prąd, jakby ich ten zakaz wjazdu nie dotyczył! Pełny luz!

Podczas pobytu w Turcji mieszkamy w hotelu ClubSidar z widokiem na góry otaczające Alanya. Miły hotel z ogromnym basenem, przestronnymi pokojami i ogromną ilością jedzenia, które dane mi było codziennie pochłaniać :-)

Maciek, Tomek i Karol praktycznie nie wychodzili z wody i myślałem, że mi się już dzieci całkiem rozpuszczą! Wychodzili na szczęście czasami i szli do swojego pokoju na balkon rozpalić fajkę wodną. Faktycznie byli bardzo zachwyceni całym wyjazdem zarówno częścią objazdową jak i pobytową. Byli prawie jedynymi dziećmi, ale udowodnili, że powiedzenie objazdówka po Turcji nie jest dla dzieci” jest mitem.

Ciekaw jestem, jak Wam się Alanya podobała i jakie wrażenia wywołała?

Podobne tematy:,

Plaża Kleopatry

[Turcja: część 14 z 16]

Nazwa Plaża Kleopatry pojawia się w każdym folderze reklamowym o Alanya i Riwierze Tureckiej. To tutaj podobno flirtowała piękna królowa egipska Kleopatra i Marek Antoniusz. Zresztą, Kleopatra jest wykorzystywana w celach marketingowych dość często w Turcji.

Plaża Kleopatry,Analya,Turcja

Sama plaża ciągnie się od skalistego przylądka z leżącą na nim twierdzą. Miejscami tworzy ją gruby żwir, w większości jest jednak piaszczysta i przypomina nam Bałtyk.

Dno morza jednak dość szybko obniża się w głąb. To obniżenie poprzedzone jest dziwną betonową wylewką, którą kiedyś Turcy chcieli przedłużyć i zabezpieczyć plażę, a która znajduje się teraz pod wodą.

Byłem trochę zdumiony ilością kobiet opalających się tutaj topless. Jednak to kraj muzułmański i myślałem, że nic takiego nie będzie miało miejsca. A tu spokojnie egzystują koło siebie dwie kultury. Kąpiąca się w morzu pozwijana od stóp po głowę muzułmanka i opalona turystka z falującym biustem w samych stringach.

Morze Śródziemne ma przyjemną orzeźwiającą temperaturę. Przyjemnie jest się w nim zanurzyć po skwarze plaży i gorącej zupie hotelowego basenu.

Zasolenie Morza Śródziemnego jest dużo większe niż Bałtyku. Sól czuć od razu w ustach, oczach i na całym ciele.

Podobne tematy:, ,

Jeep Safari

[Turcja: część 13 z 16]

Jak tu w taki upał i przy wilgotności powietrza, która sprawia że wszystko się na Tobie klei iść oglądać góry otaczające Alanya? Ostatecznie zapisaliśmy się na imprezę o nazwie jeep safari i zawieźli nas tam samochodami terenowymi Land Rover.

jeep safari - land rover

Już pod hotelem kierowca pokazał nam swój południowy charakter i styl jazdy. Podjeżdża do skrzyżowania ze znakiem STOP, nie zatrzymuje się, tylko trąbi i jedzie dalej! Na rondzie, nie zaczekał aż opuszczą je pojazdy, tylko przejechał pod prąd objeżdżając je z lewej strony !!! Od razu zacząłem się zastanawiać, czy na pewno jestem dobrze na tą wycieczkę ubezpieczony!

Podjeżdżaliśmy i podjeżdżaliśmy. Asfalt się skończył i zaczęły kręte górskie drogi. Jeep przejeżdżał tuż nad skrajem przepaści. Nie można w takim momencie nie pomyśleć ilu już takich jak my spadło na dół.

jeep safari - Turcja-  Góry Taurus

Z każdym metrem widoki stawały się coraz piękniejsze. Góry Taurus (Bycze Góry) są naprawdę piękne. Niestety tylko raz zobaczyłem coś co przypominało oznaczenie szlaku turystycznego. Ludzie wolą jednak smażyć się na patelni plaży Kleopatry, niż aktywnie spędzać czas na obcowaniu z przyrodą.

Aby dodatkowo urozmaicić całą podróż dostaliśmy butelki z wodą i zaczęła się zaciekła bitwa pomiędzy poszczególnymi jeepami. Ujęć wody jest w górach całe mnóstwo, a więc i walka trwała właściwie przez całą podróż. Parę kamer się zalało, w ostatnim momencie zdążyłem schować moją Minoltę A200.

jeep safari

Odwiedziliśmy dwie całkiem zagubione w górach wioski. Wydaje mi się, że głównym źródłem ich dochodu są turyści przywożeni tutaj na tych Land Roverach.

W meczecie nasz kierowca walnął nam piękny, ale to naprawdę piękny wykład na temat życia muzułmanina i jego wiary.

religia muzułmańska

Wpadły mi także do ręki podręczniki szkolne, z których młody turek poznaje swoją wiarę , modlitwy oraz uczy się języka arabskiego w którym zapisany jest Koran i w którym się modli.

religia muzułmańska

Od strony historycznej i poznawczej wyjazd do Turcji był dla mnie bardzo ważny, bo w końcu uporządkowałem i rozszerzyłem swoją wiedzę odnośnie religii muzułmańskiej, jak i poukładałem sobie historię starożytnych greków, persów, rzymian i turków ,czyli ludów, które kolejno panowały na tych ziemiach i w basenie morza śródziemnego. A zawsze mi ten Konstantynopol zwany kiedyś Bizancjum, a teraz Istambuł nie mógł się we właściwy sposób pomieścić w głowie (a tu taka radość, kiedy mi się wszystko poukładało!).

cykady

Wysoko położone w górach wioski nomadów są w zimie praktycznie odcięte od świata. Latem podczas sezonu turystycznego większość młodych ludzi wyjeżdża na kilka miesięcy do Alanya do pracy.

Na lunch zatrzymaliśmy się w bardzo specyficznym zajeździe. Otóż wąską i długą doliną przepływała rzeka i nad jej brzegami co kawałek rozsiane były liczne „restauracje”. Stoły stały wprost w wodzie, albo na pływających pomostach lub na platformach zbudowanych na drzewach. Jak w „Napowietrznej Wiosce” Juliusza Verne! Oprócz turystów, przyjeżdża tu na odpoczynek mnóstwo miejscowych turków.

Podczas jeep safari mieliśmy w końcu możliwość zjedzenia w Turcji jakiejś ryby, i ta podana z grilla była rzeczywiście bardzo, bardzo dobra.

Oj warto jechać na to jeep safari, można się oderwać od gorącej i hałaśliwej patelni wybrzeża i wjechać na chwilę do innego świata.

Podobne tematy:,

Rafting

[Turcja: część 12 z 16]

Ile się można byczyć, pływać i szwendać po Alanya? Jedziemy na rafting na rzece Kopru.

Cena oferowana przez biuro Triada to 32 euro, a przez lokalną agencję 14 euro. Nie ma się nad czym zastanawiać, tym bardziej, że rafting w międzynarodowej obsadzie bardziej pozwoli poznać ten kraj, niż odseparowanie przez autokar i pilota Triady.

Biur podróży-naganiaczy jest w Alanya pełno, prawie co 100m, a więc znaleźć jakąś ofertę na rafting jest naprawdę łatwo.

Jedziemy autobusem rozmiarów dolmusza do Parku Narodowego Kanionu Kopru. Oj, jak się cieszę. To właśnie do tego parku planowałem dojechać autobusem na własną rękę, a tu mam dwa w jednym: park narodowy + rafting.

Siadamy w pierwszym rzędzie, aby wszystko dobrze widzieć. Kierowca jedzie jak szalony w rytm odkręconej na maksa tureckiej muzyki. Wąziutka droga wije się serpentynami w górę i w dół.

Na miejscu ogromny tłum. Spotykamy tu turystów z Alanya, Side i z całej okolicy. Wszyscy ubrani w kamizelki ratunkowe, większość w różnokolorowe kaski. Ludzie chodzą po starożytnym, rzymskim moście, wchodzą pod wodospad i przeprawiają się wpław przez rzekę. Myślałem, że z tą przeprawą to pikuś, dopóki sam nie zamoczyłem nóg w wodzie. Była wściekle zimna. Kilkuminutowe stanie w niej sprawiało aż fizyczny ból!

Dostaliśmy przydział do pontonu, wiosło do ręki i w drogę.

Już pierwszy próg skalny i wiry, w które wpadliśmy zwaliły mnie z miejsca i zalały cały ponton wodą. Potem się trochę uspokoiło, a potem znowu… I tak z przerwami przekraczaliśmy kolejne progi i wodne wiry.

Wokół otaczała nas przepiękna panorama gór. Aż chce się plecak zarzucić na ramiona i iść zdobywać te szczyty i przełęcze.

Rzeka momentami wpływa pomiędzy pionowo podcięte brzegi, gdzie rzeźbi sobie drogę. Rosną na nich czepiające się ścian sosny pinia ze swoimi ogromnymi szyszkami. A gdzie jest tylko trochę trawy, to pasą się chudzinki kozy.

Jemy obiad i wracamy do pontonów. I znowu silny nurt rzeki. Nasz turecki sternik tylko krzyczy „do przodu, do przodu, do przodu ….”. Rzeczywiście są miejsca gdzie zwolnienie powoduje utracenie sterowności i obrócenie całego pontonu. Jedna załoga nadziała się przy nas na głazy, więc staramy się nie być następni.

Pomiędzy poszczególnymi pontonami rozgrywają się bitwy na wiosła, kto kogo bardziej obleje wodą. Skażony tą całą starożytnością od razu skojarzyłem to sobie z bitwą morską pod Kartaginą. :-)

Na brzegu rosną pinie, figi, ogromne kaktusy. Reszta roślin jest dla mnie tajemnicą, ale ta wyjałowiona kraina przypomina trochę naszą Jurę Krakowsko-Częstochowską lub morskie wybrzeże Bałtyku.

I znowu powrotna droga rozpędzonym, szalonym, trąbiącym autobusikiem z odkręconą na maksa turecką muzyką. Tak, bo oni trąbią przy każdej okazji! Nie przepuszczą nikomu, ani niczemu! Pozdrawiają się, ostrzegają, poganiają, grożą, słowem swoim trąbieniem wyrażają całe mnóstwo emocji!

Tak o trąbieniu pisał przemierzający Turcję na rowerze Andrzej Kramarz:

Zmęczony brudem, potem, klaksonami – tak,
szczególnie trąbieniem dochodzącym niemal z każdego pojazdu;
klakson: „witaj!”,
klakson: „ty debilu!”,
klakson: „spierdalaj na pobocze!” (którego nie ma!),
klakson: „jesteś super, powodzenia!”,
albo klakson o brzmieniu policyjnego koguta lub melodyjki z telefonu komórkowego.
- Andrzej Kramarz - Biuletyn Fotograficzny.

Podobne tematy:, , ,

Alanya

[Turcja: część 11 z 16]

Na pobytówce wylądowaliśmy w Alanya i zasiedliliśmy Hotel Club Sidar.

Alanya Club Sidar

Pierwsze dni, to była męczarnia aklimatyzacji. Organizm musiał przywyknąć do temperatur i wilgotności panujących na Riwierze Tureckiej. Przywyknąć musiały także żołądek i cały przewód pokarmowy. Widmo „zemsty sułtana” wisiało nad każdym.

A ja wcale nie pomagałem mojemu żołądkowi w aklimatyzacji, wręcz przeciwnie. Bakłażan z patelni, sałatka z bakłażana, bakłażan zapiekany, jogurt, 10 różnych sałatek zjadanych podczas jednego posiłku. Kucharze dostarczali takiej ilości i wyboru jedzenia, że obżerałem się wprost nieprzyzwoicie. Najczęściej słyszanym pytaniem było: „ciekawe, ile ja przytyłam?”.

Alanya Club Sidar

Podobne tematy:, ,


Strona 1 z 3123»

Ty też zostań fanem!

Pobieraj tutaj informacje o nowych wpisach:

RSS lub pocztą e-mail

Sponsorzy i akcje